Nauki Humanistyczne i Społeczne

Wiadomości Numizmatyczne

Zawartość

Wiadomości Numizmatyczne | 2015 | Rok LIX | Zeszyt 1-2 (199-200) |

Abstrakt

Artykuł dotyczy samaryjskiej emisji z wizerunkiem bigi z postaciami w irańskich strojach na awersie oraz przedstawieniem „irańskiego jeźdźca” na rewersie (Meshorer i Qedar 1999: nr 15). Pierwowzorów dla opisywanej emisji należy szukać w mennictwie Sydonu (awers) oraz drobnej plastyce z kręgu achemenidzkiego (rewers). Moneta nosi inskrypcję BDYHBL (Bedyehibel) interpretowaną jako imię własne emitenta, którego osoba nie jest znana poza mennictwem. Dotychczas zostało zarejestrowanych pięć emisji bitych w jego imieniu. Wszystkie nawiązują do repertuaru ikonografi cznego sztuki Achemenidów. Przypuszczalnie Bedyehibel pełnił funkcję wojskową lub administracyjną na obszarze państwa Achemenidów, prawdopodobnie w Samarii.

Przejdź do artykułu

Autorzy i Afiliacje

Jarosław Bodzek

Abstrakt

W odniesieniu do terenów Europy Środkowej leżących na północ od Karpat i Sudetów, zajmowanych w okresie wpływów rzymskich przez ludność archeologicznych kultur przeworskiej i wielbarskiej (tj. obszaru obecnej Polski, zachodniej Białorusi i północno- zachodniej Ukrainy) wiele wskazuje na to, że pierwszą poważniejszą falę napływu srebrnych monet rzymskich – denarów z okresu Republiki i cesarza Augusta – należy datować na kilka ostatnich dziesięcioleci I w. przed Chr. i na początek I w. po Chr. Pieniądz ten przypuszczalnie dotarł na ziemie północne w znacznej liczbie z szeroko rozumianego regionu naddunajskiego, być może z Dacji, i rozszedł się dość równomiernie po całym obszarze występowania kultury przeworskiej w młodszym okresie przedrzymskim i w okresie wczesnorzymskim, co do zasady nie przekraczając jej północnego zasięgu. Po okresie panowania Augusta miał miejsce kilkudziesięcio- a może nawet około stuletni okres, kiedy srebrna moneta nie napływała na obszary zajmowane przez ludność kultur przeworskiej i wielbarskiej w ogóle lub prawie w ogóle. Kolejną, znacznie większą falę napływu denarów na tereny zajmowane przez obie kultury archeologiczne, tym razem monet cesarskich z I–II w., najprawdopodobniej trzeba datować nie wcześniej niż na II w. po Chr. W wieku II na terenie Cesarstwa prawie nie było już w obiegu denarów emitowanych przez pierwszych cesarzy (Augusta, Tyberiusza, Klaudiusza, Kaliguli oraz Nerona) przed rokiem 64. Monety te, wybite z lepszego kruszcu i według lepszych standardów wagowych niż denary późniejsze, znikły z obiegu przed końcem I w., a formalnie zostały z niego wycofane dekretem Trajana ze 107 roku. Jak więc interpretować nieliczne monety cesarskie sprzed 64 roku znajdowane poza skarbami na ternach zajmowanych przez te dwie kultury archeologiczne? W grę wchodzą trzy ewentualności. Po pierwsze monety te, a przynajmniej część z nich, mogły napłynąć w pierwszych dziesięcioleciach I w. jako dopełnienie „republikańskiej” fali napływu. Po drugie, wczesnocesarskie denary mogły dotrzeć na teren środkowoeuropejskiego Barbaricum w II w., jako niewielka domieszka do denarów emitowanych po 64 r. Po trzecie wreszcie, napływ owych monet należy traktować jako zjawisko niezależne i incydentalne, którego nie należy łączyć wprost ani z falą „republikańską”, ani z drugowieczną. Denary Augusta stanowiły stosunkowo niewielkie uzupełnienie dwóch skarbów denarów republikańskich znalezionych w południowej Polsce, na terenie zajmowanym w początkach okresu rzymskiego przez ludność kultury przeworskiej: skarbu z Połańca w Małopolsce i skarbu z okolic Włodzienina na Górnym Śląsku. Ponadto pojedynczy denar Augusta wystąpił w skarbie denarów cesarskich z I–II w. z miejscowości Rywałdzik koło Nowego Miasta Lubawskiego, na obszarze zajmowanym w późniejszych fazach okresu rzymskiego przez ludność kultury wielbarskiej. W żadnym ze skarbów odnotowanych dotychczas na terenie obecnej Polski, zachodniej Białorusi i północno-zachodniej Ukrainy nie było natomiast żadnych denarów następców Augusta, wybitych przed 64 rokiem. Jeśli chodzi o znaleziska drobne (luźne), z interesujących nas terenów pochodzi bardzo niewielka liczba znalezisk denarów rzymskich wybitych w początkowym okresie Cesarstwa, przed 64 rokiem. Dla wskazanego obszaru, całkiem przecież rozległego, dysponujemy informacjami o zaledwie kilkunastu pozbawionych kontekstu archeologicznego znaleziskach srebrnych monet wybitych w okresie panowań cesarzy Augusta (5 egzemplarzy z Polski i 2 z Ukrainy), Tyberiusza (3 egzemplarze z Polski i 1 z Ukrainy) i Kaliguli (1 egzemplarz z terenu Polski); brak jest konkretnych danych odnoszących się do znalezisk monet srebrnych Klaudiusza i z wczesnych emisji Nerona. Dodatkowo silnie zbarbaryzowane naśladownictwo denara Augusta znaleziono ostatnio na terenie wsi Sarbinowo na Pomorzu Zachodnim lub w jej okolicach. Skrajnie rzadkie występowanie, a nawet zupełny brak wczesnych monet cesarskich w znaleziskach można tłumaczyć mało liczną emisją denarów w początkach Cesarstwa, zwłaszcza za panowania Kaliguli i Klaudiusza. Z drugiej jednak strony monety takie występują całkiem licznie w innych rejonach Barbaricum, przede wszystkim na terenie Dacji. W przypadku denarów Augusta interpretacja polskich i ukraińskich znalezisk wydaje się względnie prosta, jako że dysponujemy kluczem interpretacyjnym w postaci wspomnianych wyżej skarbów, z Połańca i okolic Włodzienina, w skład których tego typu monety wchodziły. Z tego względu występujące w znaleziskach drobnych denary Augusta, a przynajmniej część z nich, możemy z dużą dozą prawdopodobieństwa wiązać z napływem denarów republikańskich na tereny na północ od Sudetów i Karpat, co zresztą zostało już wspomniane na wstępie. Skład skarbów nie dostarcza nam analogicznych przesłanek w odniesieniu do denarów późniejszych niż augustiańskie. Pojedynczy denar Augusta został również odnotowany w skarbie denarów cesarskich z I–II w. znalezionym w miejscowości Rywałdzik w północnowschodniej Polsce. Fakt ten należy rozpatrywać w ramach szerszego zjawiska występowania denarów sprzed 64 r. (republikańskich i wczesnocesarskich) w zespołach monet z I–II (III) w., wtórnego wobec wspomnianego wyżej zjawiska utrzymywana się bardzo niewielkiej liczby tych wczesnych denarów w obiegu na terenie Imperium do końca II w., a nawet po pierwsze dziesięciolecia III w. Z tego względu dotarcie na teren środkowoeuropejskiego Barbaricum bardzo nielicznych denarów Augusta, jak również późniejszych monet cesarskich tego samego nominału emitowanych przed 64 r., w ramach wielkiej, drugowiecznej fali napływu jest więcej niż prawdopodobne. Interpretacja taka jest jednak mało przekonująca w odniesieniu do trzech silnie skoncentrowanych pod względem terytorialnym znalezisk pojedynczych (denary Tyberiusza z Gorlic i z Jasła oraz denar Kaliguli z Biecza) z dorzecza Wisłoki. Po pierwsze, na tle innych regionów południowej Polski obszar ten nie wyróżnia się specjalnie pod kątem występowania znalezisk denarów emitowanych po 64 r., do których nieznaczną domieszką miałyby być wczesne denary cesarskie. Po drugie, trudno w ten sposób wytłumaczyć koncentrację trzech nietypowych dla całego opisywanego terytorium monet na niewielkim obszarze wzdłuż rzeki Ropy, dopływu Wisłoki. Owe trzy monety mogły dotrzeć na teren obecnej południowo-wschodniej Polski około połowy I w. po Chr. w związku z funkcjonowaniem i upadkiem klientelnego wobec Imperium kwadzkiego państwa Wanniusza, lokalizowanego w południowo-zachodniej części obecnej Słowacji i na Morawach. Jednakże w tych rejonach znalezisk denarów Tyberiusza i Kaliguli nie odnotowano. Natomiast stosunkowo duża liczba denarów o podobnej chronologii występuje w znaleziskach z obszaru Dacji i – biorąc pod uwagę rozrzut terytorialny znalezisk monetarnych – napływ z tego właśnie kierunku należy przyjąć za najbardziej prawdopodobny. W tym drugim przypadku przyczyn napływu denarów wczesnocesarskich możemy upatrywać w tych samych, trudnych obecnie do precyzyjnego zdefi niowania zjawiskach, których efektem były czytelne w materiale archeologicznym dackie wpływy kulturowe na północ od Karpat w okresie wczesnorzymskim. Podsumowując, denary Augusta, a najprawdopodobniej również monety srebrne późniejszych cesarzy co najmniej do Kaliguli włącznie, znalezione na terenach Europy Środkowej leżących na północ od Karpat i Sudetów należy w pierwszej kolejności interpretować jako młodszą część tej samej fali napływu, w ramach której na tereny te dotarły w znaczącej liczbie denary Republiki Rzymskiej. Monety te przypuszczalnie napłynęły z południa lub z południowego wschodu, precyzyjniej: z terenów naddunajskich, najprawdopodobniej z Dacji. Po drugie, niewątpliwie jakaś część, zapewne stosunkowo niewielka, denarów cesarskich sprzed roku 64 dotarła na tereny środkowoeuropejskiego Barbaricum jako dopełnienie denarów z I–II w. w ramach wielkiej fali napływu denarów datowanej na II w. Po trzecie wreszcie, w stosunku do denarów Tyberiusza i Kaliguli, być może w ramach puli uzupełnionej w trudnym obecnie do doprecyzowania zakresie monetami starszymi – republikańskimi i augustiańskimi, nie można całkiem wykluczyć hipotezy, że napływ owych denarów, bez dwóch zdań z kierunku południowego lub południowo- wschodniego, bezpośrednio z terenu Imperium lub w wyniku redystrybucji w ramach Barbaricum, był zjawiskiem incydentalnym, nie związanym bezpośrednio ani z „republikańską”, ani z drugowieczną falą napływu.

Przejdź do artykułu

Autorzy i Afiliacje

Arkadiusz Dymowski

Abstrakt

W miejscowości Trąbki Małe, pow. braniewski (dawne Klein Tromp, Kreis Braunsberg, Ostpreußen), znalezione zostały w XIX w. dwa skarby późnorzymskich solidów, o łącznej liczbie ok. 141 sztuk, zdeponowane w latach 430/440 r. Są one największymi skarbami złotych monet rzymskich odkrytymi na ziemiach Polski i w całej strefi e Bałtyku. Pierwszy zespół znaleziono w 1822 r. na tzw. Złotym Wzgórzu (Goldberg), na polu należącym do rolnika Jakoba Dankwarta, na południe od Trąbek Małych. Zawierał on ok. 97 monet z najwcześniejszymi egzemplarzami z czasów Gordiana III (jedyny aureus ze skarbu), solidy datowane w większości na pierwszą połowę V w., bite w czasach od Walentyniana I do Walentyniana III. Nie zachowały się żadne informacje o pozostałościach pojemnika, w którym mógł być zdeponowany skarb, ani też śladach pochówku. Do Królewskiego Gabinetu Numizmatycznego w Berlinie (Königliches Münzkabinett), trafiło 79 monet ze znaleziska; do dziś przechowywane są w nim 62 monety z tego skarbu. Do kolekcji Uniwersytetu Alberta w Królewcu trafi ło 12 solidów, zaś 6 monet przekazano właścicielowi pola. Wzmianka o skarbie opublikowana w 1924 r. przez Johannesa B. Voigta, profesora uniwersytetu królewieckiego, do dziś pozostaje podstawowym źródłem informacji o okolicznościach odkrycia pierwszego skarbu. Drugi depozyt znaleziony został w tym samym miejscu w roku 1837 lub 1838. Tym razem do kolekcji Gabinetu Numizmatycznego w Berlinie trafiło 18 monet, z czego uchwytnych jest do dziś 13 egzemplarzy, zaś 5 solidów sprzedano bądź wymieniono na inne monety. Na temat tego depozytu wiemy niewiele, być może zawierał on łącznie 43 solidy. Pierwsza publikacja Georga Heinricha Ferdinanda Nesselmanna zamieszczona w „Neuer Pruessischer Provinzial-Blätter“ w roku 1857 potwierdza łączną liczbę monet i wymienia 9 solidów przechowywanych na uniwersytecie w Królewcu. W literaturze nie ma niestety zgodności na temat liczb monet przyporządkowanych poszczególnym emitentom. Dodatkowo pod koniec 1859 r. Gabinet Numizmatyczny w Berlinie zakupił jeden solid Aelii Pulcherii, który najprawdopodobniej pochodził z drugiego skarbu z Trąbek Małych (nie został on wymieniony na pierwotnej liście monet wchodzących w jego skład). Późniejszą wzmiankę na temat znaleziska solida Anastazjusza (491–518) z Trąbek Małych i wiązanie go z pierwszym skarbem, należy traktować z dużą ostrożnością. Z uwagi na znacznie późniejsze datowanie tej monety jest mało prawdopodobne, aby należała do jednego z depozytów z Trąbek Małych. Wszystkie solidy z obu depozytów, które pierwotnie przechowywane były w Królewcu, zaginęły w trakcie II wojny światowej. Trzy egzemplarze zostały ponownie odnalezione po wojnie w składnicy porzuconego mienia w Kassel i obecnie znajdują się w kolekcji Instytutu Archeologii w Getyndze.

Przejdź do artykułu

Autorzy i Afiliacje

Karsten Dahmen

Abstrakt

Zabytki runiczne, na których znajdują się inskrypcje w najstarszym alfabecie germańskim, futharku starszym, wykonane z różnych materiałów – kości, rogu, drewna, skóry, kamienia i metalu – należą do najcenniejszych źródeł historycznych. Większość pochodzi ze Skandynawii, Niemiec, Anglii, Węgier i Rumunii, znaleziska z Polski i Ukrainy są znacznie rzadsze. Te pierwsze są wiązane z Saksonami, Anglami i Fryzami, te drugie ze wschodnimi Germanami. Inskrypcje w futharku starszym spotykamy na obiektach numizmatycznych, naśladownictwach solidów, monetach anglosaskich i fryzyjskich oraz złotych brakteatach germańskich, jednak nie wcześniej, niż od V w. po Chr. Do grupy najrzadszych i najcenniejszych zabytków runicznych dołączyła moneta naśladująca aureus Aleksandra Sewera, zakupiona na 58. Aukcji Warszawskiego Centrum Numizmatycznego w dniu 8 listopada 2014 r., określana dalej jako A 6273. Moneta ta trafi ła do rąk warszawskich antykwariuszy nie później niż w marcu 2014 r. Nic nie wiadomo na temat wcześniejszych losów monety, czy też miejsca jej znalezienia. Autentyczność monety A 6273 była bardzo uważnie sprawdzana. W ciągu trwających ponad trzy miesiące drobiazgowych i wnikliwych badań nad zabytkiem nie pojawił się ani jeden poważny argument, który podałby w wątpliwość jego autentyczność. Znaki runiczne odkryto dopiero po zakupie monety, co przemawia za jej autentycznością, gdyż jako najwcześniejsza znana na świecie moneta runiczna byłaby ona wyceniona wielokrotnie wyżej, a przecież złote monety są fałszowane dla zysku. Wyniki badań metaloznawczych również świadczą za autentycznością monety, ponieważ analogiczne egzemplarze ze zbiorów kopenhaskich mają, tak jak A 6273, niższy ciężar właściwy, niż np. złote monety rzymskie. Cechy traseologiczne, zwłaszcza wytarcie wewnątrz otworu, brzegu monety przy otworze i otoku otworu na rewersie świadczą o wieloletnim użytkowaniu monety jako ozdoby. Sam otwór i sposób jego wykonania również przemawiają jednoznacznie za autentycznością zabytku, a dodatkowo umożliwiają jego datowanie na III–początek IV w. po Chr. Monetę należy prawdopodobnie datować na lata 271–332, kiedy napływ złotych monet do kręgu gockiego osłabł po natężeniu z lat 251–270. Typ pierwowzoru, RIC 199 (legenda IOVI CONSERVATORI), datowany jest natomiast na lata 228–231. Stopień zbarbaryzowania nie jest bardzo duży. Barbaryzacja objawia się przede wszystkim w szczegółach wizerunków: kształcie oka, szyi, a zwłaszcza kształcie wstążek wieńca laurowego na awersie; proporcjach postaci Jowisza, błędnym odwzorowaniu wiązki błyskawic, fałd płaszcza i ramienia małego cesarza oraz w legendzie rewersu, w której rozpoznawalna wyraźnie część „IOVI…” ułatwiła identyfi kację typu pierwowzoru, natomiast dalsza część znacznie mniej udanie naśladuje znaki alfabetu łacińskiego. Większość elementów A 6273, zarówno legend, jak i wyobrażeń, jest w lustrzanym odbiciu wobec typu pierwowzoru. Dwa wyjątki to częściowa legenda XAN[DA]VG oraz napis runiczny i znajdujący się obok niego znak przypominający zgięty palec. W pierwszym przypadku twórca matrycy – stempli do wybicia monety lub formy i stempla – najprawdopodobniej obrócił pierwowzór o 180 stopni. W drugim, zastąpił legendę łacińską legendą runiczną. Analiza różnych możliwych technik wykonania A 6273 wskazuje, że mogła ona zostać wykonana techniką zbliżoną do tej, w jakiej wykonywano brakteaty germańskie, z wykorzystaniem modelu z miękkiego materiału w pierwszym etapie produkcji. Runolodzy, którzy wypowiedzieli się na temat napisu runicznego na podstawie zdjęcia zamieszczonego w opisie aukcji WCN, potwierdzili, że są to znaki runiczne, a różne możliwości ich odczytania prezentują tabele 3 i 4. Możliwa jest też inna interpretacja oparta na podobieństwie części legendy irl do występujących na innych zabytkach legendy runicznej irilaR, erilaR w świetle której byłaby to nazwa plemienna odnosząca się do Herulów. Fakt wykonania takiego napisu, sam w sobie wyjątkowy, a dodatkowo umieszczenia go na stronie eksponowanej podczas noszenia monety jako ozdoby, może przemawiać za tym, że było to imię. Wiązałoby się to także ściśle z jej funkcją: niewątpliwie przedmiotu osobistego o dużym znaczeniu dla swojego posiadacza, być może oznaki prestiżu, bogactwa, władzy, niewykluczone, że amuletu. A 6273 jest najstarszą znaną monetą runiczną. Jej ogromna wartość naukowa polega na tym, że przesuwa ona początki mennictwa germańskiego o dwa wieki wstecz i wiąże je najściślej z Germanami z południowo-wschodniego Barbaricum. Dalsze badania nad monetą i technologią jej wykonania pozwolą zapewne lepiej zrozumieć związki między Skandynawią, a obszarem nadczarnomorskim w III–IV w.

Przejdź do artykułu

Autorzy i Afiliacje

Adam Degler

Abstrakt

Przed blisko półwiekiem przedstawiłem swoją wizję początków polskiego mennictwa (Suchodolski 1967). Badając cały, dostępny wówczas materiał zgromadzony w krajowych i zagranicznych kolekcjach, zarówno publicznych, jak i prywatnych (łącznie 194 egz.), doszedłem do przekonania, że ówczesne mennictwo było słabo rozwinięte i źle zorganizowane. Miał je zapoczątkować już Mieszko I (ok. 960–992) pod koniec swoich rządów (ryc. 2) a kontynuować jego syn Bolesław Chrobry (992–1025). Później kilkakrotnie modyfi kowałem powyższy obraz, wykorzystując zarówno przyrost materiału (do ponad 260 egz., por. tab. 1), jak i postęp badań (Suchodolski 1971, 1998, 2000b, 2009, 2011). Największe znaczenie miały tu dwa czynniki – odkrycia w ziemi nowych depozytów gromadnych, tzw. skarbów, oraz dalsze odkrycia połączeń stempli monetarnych. Wyjątkowo następowała też redukcja materiału – monety z głową św. Jana bite we Wrocławiu zostały uznane za późniejsze, emitowane przez Bolesława Śmiałego (Suchodolski 1996) lub raczej Bolesława Krzywoustego (Nakielski 2012) (ryc. 1). Nieoczekiwanie ograniczeniu uległa również liczba znanych stempli. Stało się to dzięki odkryciu przez M. Boguckiego, że niektóre odmiany stempli powstały nie na skutek użycia nowych narzędzi, ale w wyniku przerabiania i reperowania starych (Bogucki 2010). W wyniku nowych badań okazało się, że monety z imieniem Mieszka, dotychczas kojarzone z Mieszkiem I, pojawiły się w znaleziskach co najmniej ćwierć wieku po jego śmierci. Zostały więc wybite przez Mieszka II, ale jeszcze przed jego wstąpieniem na tron w 1025 r. Emitował je zatem nie jako samodzielny władca, lecz jako następca tronu. Jak wskazuje rozrzut znalezisk, miało to miejsce w Wielkopolsce, być może w Gieczu (Suchodolski 2000c, 2009). Również w Wielkopolsce powstały wszystkie monety Bolesława Chrobrego. Nie potwierdziły się bowiem wcześniejsze domysły o jego działalności menniczej we Wrocławiu, w Krakowie, Kijowie czy na Łużycach. Inicjatorem polskiego mennictwa był zatem Bolesław Chrobry. Rozpoczął je już na początku swoich rządów, nie później niż od 995 r. Jak wskazuje chronologia znalezisk, na czele znanych dziś co najmniej 17 typów trzeba postawić typ z wyobrażeniem strzały w Drzewie Życia na awersie oraz krzyża typu bizantyjskiego na rewersie (ryc. 6). Krzyż ten został jednak przejęty za pośrednictwem duńskim, co każe domyślać się jakiegoś udziału Duńczyków w wyborze wyobrażeń najstarszej monety polskiej (Suchodolski 2010). Efektem odkrycia nowych połączeń stempli było znaczne wzbogacenie trzech dotychczas znanych łańcuchów takich połączeń (Ilisch, Suchodolski 2003, Jonsson, Suchodolski 2009, Bogucki 2006, Bogucki, Magiera 2014, WCN 2012, 2014). w konsekwencji okazało się, że z mennic Bolesława Chrobrego wyszły również monety nie tylko nowych odmian, ale też nowych typów. Były one, co prawda, znane już wcześniej, ale ze względu na pomylone napisy lub wręcz pseudolegendy nie można było określić ich pochodzenia (Bogucki 2006, Bogucki, Magiera 2014). Najstarszy z tych łańcuchów, oznaczony nr I, łączy monety z imieniem Bolesława z monetami naśladującymi monety saskie z imionami Ottona III i jego babki Adelajdy (ryc. 4, 8). Łańcuch II jest obecnie najobszerniejszy. Skupia on monety Bolesława Chrobrego z legendą PRINCES POLONIE oraz naśladownictwa monet czeskich księcia Władywoja, a także różnego rodzaju naśladownictwa monet niemieckich, niektóre bardzo prymitywne (ryc. 9, 13, 14). Łańcuch ten został ostatnio bardzo poszerzony, a to dzięki odkryciu połączenia z innym łańcuchem, zawierającym monety naśladowcze nieznanego dotąd pochodzenia (Bogucki, Magiera 2014). Niemal równoczesny z poprzednim jest łańcuch III, który łączy stemple monet Bolesława z jego imieniem i tytułem DVX INCLITVS oraz naśladownictwa monet bawarskich księcia Henryka IV a także pensów anglosaskich króla Etelreda II (ryc. 10, 11, 12, 15). Można się domyślać, że mennictwo zostało zainicjowane w pierwszej siedzibie biskupiej w Polsce, czyli w Poznaniu. Tu powstały najstarsze monety z wyobrażeniem strzały i krzyża typu bizantyjskiego. Domyślamy się, że tu też wybito monety przy użyciu stempli skupionych w łańcuchach I i III. Łańcuch II natomiast łączy się zapewne z Gnieznem. W tab. I podana została propozycja przydziału większości typów monet do poszczególnych mennic lub może raczej warsztatów menniczych. Tam też ramowa chronologia tych monet. Mimo znacznego zwiększenia podstawy źródłowej ogólny obraz polskiego mennictwa nie uległ zasadniczym zmianom. Nadal rysuje się nam ono jako niezbyt rozwinięte i efemeryczne a w dodatku przedstawiające niski poziom rozwoju technicznego. Widać, że nie było jednego ośrodka produkcji, który by działał stale pod kontrolą duchownych zgodnie z ustalonym planem. Była to raczej produkcja doraźna, przedsiębrana wielokrotnie od nowa w różnych miejscach, zgodnie z potrzebami władcy. Nie zmienił się też nasz pogląd na cele tego mennictwa. Jak świadczą monety z dobrze wykonanymi wyobrażeniami i poprawnie zapisanym imieniem Bolesława Chrobrego, a także jego tytulaturą, mennictwo miało propagować rolę księcia jako silnego władcy, przynależnego do rodziny władców chrześcijańskich. Natomiast monety kopiujące mniej lub bardziej poprawnie wzory obce mogły być emitowane jedynie w celach ekonomicznych.

Przejdź do artykułu

Autorzy i Afiliacje

Stanisław Suchodolski

Abstrakt

Denary Bolesława Chrobrego z napisem cyrylicznym (tzw. „ruskie”) są jedną z najczęściej opisywanych monet tego władcy. Wśród dotychczasowych – krótko w tekście omówionych – hipotez, próbujących ustalić miejsce i wyjaśnić cel wybicia denarów cyrylicznych, dominować zaczyna obecnie opinia minimalizująca ich specjalne cele manifestacyjne, a oryginalny wygląd stempli tłumacząca zatrudnieniem przy produkcji rytownika obeznanego z tradycją wschodnią, który mógł przybyć do Polski wraz z księciem po wyprawie kijowskiej. Punktem wyjścia do ponownego podjęcia rozważań nad interpretacją wyobrażeń na stemplach „ruskich” denarów Bolesława Chrobrego stała się odnaleziona w 1994 r. w Nowogrodzie Wielkim bulla wielkiego księcia kijowskiego Jarosława Mądrego (1016– 1054), datowana na ok. 1018 r., dotąd nie wyzyskana jako źródło do badań numizmatycznych. Nawiązuje ona zarówno do wzorów wschodnich (bizantyńskich), jak i zachodnich (skandynawskich) co sprawia, że zajmuje ona wśród ołowianych pieczęci ruskich X i XI w. szczególne miejsce. Jarosław ukazany tutaj został niemal dokładnie w taki sam sposób, jak Bolesław Chrobry na denarze „ruskim”, zbieżny jest także układ legendy (na monecie pominięto jednak tytuł). Szczególną uwagę zwrócić tu trzeba na szczegół dotychczas nie zaobserwowany, a mianowicie gest, jaki Jarosław wykonuje swoją prawą ręką, tożsamy z gestem wykonywanym przez Chrobrego na denarze cyrylicznym. Zinterpretować go można jako gest władczy, oznaczający omnipotencję i suwerenność, wskazujący również na bliski związek z sacrum. Zdaje się zatem nie ulegać wątpliwości, że pieczęć Jarosława stała się wzorem dla monety Chrobrego. W posiadanie tej pieczęci książę polski wszedł zapewne podczas pobytu w Kijowie, już po opanowaniu miasta 14 sierpnia 1018 r. Denara cyrylicznego nie wybił jednak na Rusi. Miało to miejsce – jak świadczą o tym dotychczasowe znaleziska – już na terenie Wielkopolski, kiedy Chrobry, zostawiwszy w Kijowie Świętopełka, powrócił do kraju. Wydaje się więc, że zainicjowanie bicia miało miejsce krótko po przybyciu do Polski (być może jeszcze w listopadzie 1018 r.) a za wydarzenie kończące tę emisję uznać należy utratę władzy przez Świętopełka na rzecz Jarosława, co nastąpiło latem (najprawdopodobniej w sierpniu) roku następnego. Podejmując próbę interpretacji wyobrażeń na stemplach, zadać sobie należy pytanie, czy możliwe jest, aby denar z napisem cyrylicznym miał przedstawiać Bolesława jako władcę Słowiańszczyzny wschodniej, będącej częścią słowiańskiego imperium, które starał się stworzyć, realizując postanowienia Zjazdu Gnieźnieńskiego. Tak ścisła zgodność ikonografi czna pomiędzy awersami pieczęci i monety – a trudno przyjąć, że był to tylko zbieg okoliczności – zdaje się nie pozostawiać wątpliwości, że chodzi tutaj o emisję manifestacyjną specjalnego znaczenia. Chrobry „wchodził” w pozycję Jarosława, usuwał go z przedmiotu uwierzytelniającego jego wolę, symbolicznie zatem pozbawiał go prawnie umocowanych zdolności decyzyjnych, a tym samym władzy. Nie skopiował jednak tego wyobrażenia bezrefl eksyjnie, ale wprowadził doń niewielkie zmiany (brak nakrycia głowy i tytułu w legendzie). Podobnie w przypadku rewersu – zastąpienie obecnego na bulli wyobrażenia św. Jerzego symbolem bardziej uniwersalnym – krzyżem przejętym z monet bizantyńskich – mogło mieć za zadanie podkreślenie szerszego aspektu władzy Bolesława, który od momentu wkroczenia do Kijowa był nie tylko suwerenem Rusi, ale uważał się za zwierzchnika zjednoczonego słowiańskiego imperium. Stosując świadomie łączącą wschodnie i zachodnie elementy konwencję przedstawieniową oraz cyrylicę w legendzie, nawiązując bezpośrednio do pieczęci swojego przeciwnika, Bolesław w sposób doskonale zwarty, dosadny i komunikatywny manifestował zwierzchnictwo nad obszarem Rusi. To z kolei sugeruje, że ze zdobyciem Kijowa wiązał książę polski szczególne treści. Świadczą o tym także inne działania, które podjął, zasiadając na tronie książąt kijowskich. Szczególnie podkreślić tu należy wysłanie poselstw do cesarzy Wschodu i Zachodu, co wyraźnie poświadcza „imperialny” wymiar polityki Chrobrego. Nie jest zatem wykluczone, że Bolesław mógł po zdobyciu Kijowa uważać się za „cesarza Słowian”, dając temu m.in. wyraz na monecie, co wspiera niektóre, wyrażane ostatnio przez historyków hipotezy. Przedstawiona propozycja interpretacji denara „ruskiego” uprawdopodabnia pogląd, że już w okresie panowania Bolesława Chrobrego świadomie wykorzystywano monety jako środek do manifestacji ponadstandardowych, ważnych z punktu widzenia władcy treści, co z kolei rzutuje na interpretacje innych denarów okresu wczesnopiastowskiego.

Przejdź do artykułu

Autorzy i Afiliacje

Witold Garbaczewski

Abstrakt

W artykule zaprezentowano nowe odkrycia monet oraz nowe połączenia stempli denarów Bolesława Chrobrego. W Muzeum Historycznym w Moskwie odnaleziono hybrydę wybitą pierwotnym stemplem awersu typu PRINCES POLONIE oraz stemplem rewersu w typie denarów Ottona i Adelajdy (ryc. 1). Łączy ona znane już wcześniej dwa łańcuchy połączeń stempli – PRINCES POLONIE oraz łańcucha składającego się z naśladownictw w typie saskim, kolońskim i bawarskim, opublikowanego przez P. Ilischa w 2005 r. (ryc. 2). W związku z odnalezieniem wspomnianej hybrydy zaproponowano nieco wcześniejsze datowanie monet wchodzących w skład tego łańcucha – na lata ok. 1005–1020. Rozważono również ewentualność, że wspomniane monety nie zostały wybite w mennicach książęcych, a do powstania hybrydy doszło w wyniku pozyskania tylko jednego stempla. Jednak w świetle dostępnych danych wydaje się, że wszystkie stemple, wchodzące w skład połączonych łańcuchów, używane były w mennicy podległej Bolesławowi Chrobremu. Zaprezentowano też nowe stemple wchodzące w skład łańcucha połączeń stempli DVX INCLITVS – brakujący do tej pory awers w typie bawarskim (ryc. 3) oraz silnie zbarbaryzowane naśladownictwo, nawiązujące do typu II denarów Mieszka II (ryc. 4). Analizując przedstawione łańcuchy połączeń stempli postawiono tezę o wytwarzaniu zgodnych stylistycznie kompletów stempli w mennicach Bolesława Chrobrego, które dopiero w trakcie produkcji monet ulegały przemieszaniu. W oparciu o takie założenie przedstawiono hipotetyczną listę nieznanych jeszcze stempli, które powinny zostać odnalezione w przyszłości (ryc. 2, 5). Przedstawione odkrycia potwierdzają niestabilność i chaotyczność najstarszego mennictwa polskiego. Rozważając kwestie chronologii i liczebności monet Bolesława Chrobrego postawiono tezę, że być może za próbę jego względnego uporządkowania od około 1015 roku odpowiadał następca tronu – Mieszko II.

Przejdź do artykułu

Autorzy i Afiliacje

Mateusz Bogucki
Jacek Magiera

Abstrakt

Celem pracy jest zbadanie, jakie systemy mennictwa i opodatkowania pieniądza były stosowane przez emitentów monety w średniowiecznej Szwecji. Wykorzystano w niej podejście analityczne i metodologie alternatywne w stosunku do stosowanych dotychczas w literaturze przedmiotu. Po pierwsze, systemy monetarne przeanalizowano z perspektywy ekonomicznej. Po drugie, na każdym etapie szwedzka polityka mennicza została porównana ze stosowaną współcześnie na kontynencie, co dotychczas rzadko czyniono. Po trzecie, do mennictwa szwedzkiego zastosowana została ogólna teoria na temat funkcjonowania systemów monety krótko- i długotrwałej. Dawno zauważono, że monety szwedzkie w różnych odcinkach wieków średnich dostosowane były do wzorców z innych krajów europejskich. Wczesnośredniowieczne monety szwedzkie noszą widoczne ślady wpływów angielskich (995–1030). Po wznowieniu mennictwa ok. 1153 r. przez prawie 140 lat bito jednostronne brakteaty. System złożony z örtugów i brakteatów guziczkowych, wprowadzony w latach siedemdziesiątych XIV w., przypominał mennictwo północnoniemieckie (witteny i brakteatowe fenigi). Praca wykazuje, że w Szwecji przyjęto także zbieżne z kontynentalnymi rozwiązania systemowe i metody czerpania zysku z monety, które towarzyszyły poszczególnym jej formom. Okazuje się, że teoria monety krótko- i długotrwałej znakomicie odpowiada szwedzkiej rzeczywistości. Systematyczną renowację monety (o zmieniającej się częstotliwości) przeprowadzano w latach 1180–1290, bijąc wyłącznie brakteaty. Wraz ze wzrostem upieniężnienia w końcu XIII w. brakteaty zostały zastąpione długotrwałymi monetami dwustronnymi. Z jednej strony zakończyła się periodyczna renowacja, a z drugiej szwedzcy królowie przyspieszyli psucie monety długotrwałej. Psucie monety — na zmianę z reformami menniczymi — stosowano aż do początku XVI w. Nic dziwnego, że brakteaty zadomowiły się w Szwecji w latach 1153–1290. Nie było tu bowiem przed nimi, zgodnie z teorią, żadnych standardów monetarnych. Niewiele wiemy o najwcześniejszych brakteatach, z lat pięćdziesiątych XII w., poza tym, że była to emisja kościelna, co wynika z ich przedstawienia. Znamy liczne typy późniejszych monet, ale tylko niektóre z nich dominują w skarbach. To wskazuje, że już król Kanut I (1167–1196) odnawiał brakteaty w Svealandzie. Możliwe stało się datowanie różnych brakteatów na poszczególne odcinki panowań kolejnych królów aż do 1250 r. Na podstawie liczby typów widać, że w latach 1180–1250 renowacja była częstsza w Svealandzie niż w Götalandzie. Ułatwiało ją to, że na Szwecję składały się trzy odrębne prowincje monetarne (Svealand, Zachodni Götaland i Wschodni Götaland) a upieniężnienie społeczeństwa było ograniczone. Niewielka więc liczba monet wymagała przebicia, nieliczne warstwy społeczne używały monet i ograniczona tylko liczba rynków musiała być nadzorowana. Aż do 1250 r. szwedzkie brakteaty zawierały niemal czyste srebro (94%), podobnie jak brakteaty niemieckie, które również często przebijano. To także jest zgodne z teorią. W latach 1250–1290 liczba typów brakteatów w stosunku do czasu znacząco spadła. Renowacja była więc rzadsza, może co 5–10 lat, tym bardziej, że Zachodni i Wschodni Götaland złączyły się w jedną prowincję monetarną. Wzrosła liczba krążących monet i upieniężnienie, co utrudniało renowację. Rozpoczęło się wówczas za to psucie monety: próba srebra spadła początkowo do 80%. Król musiał skompensować utratę dochodów z renowacji monety obniżając w niej zawartość srebra. Numizmatycy długo dyskutowali nad brakteatami z literą M króla Magnusa III (1275–1290). Znaleziska luźne i skarby nie wskazują mennic, w których te monety wybito. Znany jest skarb, który zawiera brakteaty z tej grupy wyłącznie z gładkim kołnierzem. Testy statystyczne prowadzą do wniosku, że brakteaty z M z gładkim kołnierzem poprzedzają w czasie te z kołnierzem promienistym. Cykliczną renowację zakończyła reforma monetarna, przeprowadzona ok. 1290 r., gdy brakteaty zastąpiono denarami dwustronnymi. Te utrzymały się w obiegu przez całe panowanie króla Birgera (1290–1318), mogą więc być uznane za monety długotrwałe. Zawartość srebra w nich spadła do 63%. Król Magnus IV (1319–1363) przeprowadził kilka reform monetarnych (1319, 1354 i 1363), które wiązały się z przebiciem masy monetarnej i zupełną zmianą standardu menniczego. Jedynie zmiana z 1340 r. może być uznana za tradycyjną wymianę monety, gdzie zmieniono tylko przedstawienie stempli. Brakteaty wprowadzono ponownie jako monety długotrwałe w 1355 r., ale głębokie ich zepsucie wymusiło nową reformę w 1363 r. Od ok. 1370 do 1523 r. brakteaty guziczkowe wybijano jako monetę zdawkową towarzyszącą ośmiodenarowemu örtugowi. Oba gatunki monet miały cechy długotrwałości i zarazem podlegały znów głębokiemu zepsuciu.

Przejdź do artykułu

Autorzy i Afiliacje

Roger Svensson

Abstrakt

Podczas wykopalisk prowadzonych od lutego 2008 r. przez Zbigniewa Misiuka na terenie dwunastowiecznej osady miejskiej w Gdańsku, na stanowisku Tartaczna, znaleziono wśród blisko 500 monet skarb złożony wyłącznie z 25 nieznanych dotąd brakteatów. Opatrzone są w pełni czytelnym imieniem SAMBOR oraz fi gurą zinterpretowaną jako krzyżowy monogram imienia Otto, dodatkowo uświęcony przekształceniem jednej z liter T w krzyżyk. Chronologia znaleziska i jego analogii wskazuje, że chodzi o Sambora I, uważanego przez jednych historyków za namiestnika (margrabiego), przez innych za księcia gdańskiego (1177/9–1207). Monogram Ottona stanowi najprawdopodobniej odniesienie do św. Ottona z Bambergu, kanonizowanego w 1189 r. i określanego jako apostoł Pomorzan. Użycie imienia władcy na polskiej monecie z tego czasu jest rzadkie, a w przypadku władcy o tak niejasnych kompetencjach jak Sambor, ma szczególne walory manifestacji politycznej. Koresponduje z tym odwołanie do św. Ottona, które może w takiej sytuacji odzwierciedlać dążenie władcy Gdańska do niezależności od polskich książąt również w aspekcie kultowym. Być może, jest to rezultat szczególnie sprzyjającej takiemu dążeniu sytuacji politycznej, jaka powstała w 1195 r. Część brakteatów nosi ślady przebicia i tam, gdzie można zidentyfi kować poprzedni typ, jest to za każdym razem typ Orant, znany dotychczas tylko z jednego egzemplarza ze skarbu z Krakowa (1999). Wniosek, że był to poprzedni typ brakteatów gdańskich, został potwierdzony ujawnionym w rok później drugim skarbem brakteatowym z tego samego wykopu, złożonym z ok. 12 brakteatów tego właśnie typu. Wykazuje on z kolei podobieństwo warsztatowe i zbieżność metrologiczną z typem odkrytym wcześniej w podobnie homogenicznym skarbie z niedalekiego wykopu przy ul. Olejarnej: popiersie zbrojnego władcy. Byłby to więc jeszcze jeden wczesny typ brakteatów gdańskich, może wybity przez Sambora jeszcze w imieniu zwierzchniego władcy Polski. Orant z brakteatów mógłby być również św. Ottonem, a wszystkie te typy (i może także brakteat ze smokiem, pojedynczo znaleziony w skarbie z ul. Olejarnej) byłyby początkiem gdańskiej emisji brakteatów. Pełna polska wersja pracy zob. Ceynowa, Paszkiewicz 2014.

Przejdź do artykułu

Autorzy i Afiliacje

Beata Ceynowa
Borys Paszkiewicz

Abstrakt

Pomimo wspólnych dziejów politycznych Nowej Marchii i Ziemi Torzymskiej, ich przynależności do Marchii Brandenburskiej, obserwacja źródeł numizmatycznych w postaci znalezisk monetarnych, powiązana za śledzeniem dokumentów pisanych, pozwala na konstatację, iż odmiennie formował się rynek pieniężny obu tych terytoriów marchijskich. Trzeba jednakże zaznaczyć, że w przeciągu omawianych tutaj trzech stuleci, wspólnota polityczna została przerwana na ponad pół wieku, kiedy to Nowa Marchia w latach 1402–1454 znalazła się we władaniu Zakonu Krzyżackiego. Intensywna cyrkulacja pieniądza brandenburskiego na wschód od Odry rozpoczęła się dopiero w ostatnim dziesięcioleciu XIII wieku. Wcześniej, w dobie przynależności ziem nad środkową Odrą oraz dolną Wartą i Notecią do państwa polskiego, po ustaniu napływu srebra wczesnośredniowiecznego, moneta marchijska, jak i inna niemiecka, napływała tu nielicznie, co ujawniają najnowsze badania archeologiczne. Intensywność opanowywania rynku pieniężnego przez monetę brandenburską, która nastąpiła dopiero kilkadziesiąt lat po przyłączeniu do Marchii Brandenburskiej ziem na wschód od Odry, wykazuje rozmaite cykle, i to zarówno w zależności od epoki historycznej, jak i terytorium zaodrzańskiego, tzn. Nowej Marchii i Ziemi Torzymskiej (ta ostatnia pokrywała się z obszarem historycznej prawobrzeżnej części Ziemi Lubuskiej). W okresie panowania margrabiów z linii askańskiej różnice pomiędzy Nową Marchią i Ziemią Torzymską były względnie niewielkie. W krainie północnej widoczny był w znaleziskach monetarnych znaczniejszy udział denarów i brakteatów zachodniopomorskich, a ich obecność odnotowują również ówczesne źródła pisane odnoszące się do Nowej Marchii. W dobie bawarskiej dynastii Wittelsbachów (1323–1373), skąpo oświetlonej źródłami numizmatycznymi, dezintegracja pomiędzy północą a południem uległa dalszemu pogłębieniu. Dokumenty pisane informują o zwiększonym obiegu w Nowej Marchii monety pomorskiej, a także emisji własnych Vinkenaugen, czyli pieniądza marchijskiego wzorowanego na stopie zachodniopomorskiej. Jest to epoka, w której Ziemia Torzymska przystępuje do układu związanego z wprowadzeniem wiecznego feniga (1369). Jest to również okres, kiedy w obiegu i w rozliczeniach na obu terytoriach pojawia się inna ważna wieczna waluta – grosze praskie. Czasy panowania Luksemburgów (1373–1415) oraz pierwsze stulecie panowania Hohenzollernów, to okres, kiedy Nowa Marchia i Ziemia Torzymska stanowiły odmienne prowincje pieniężne. Nowa Marchia przez 1. połowę XV stulecia – pomimo przynależności do Zakonu Krzyżackiego – znalazła się w strefi e obiegu denarów zachodniopomorskich (Vinkenaugen). Ich zwalczanie przez państwo zakonne, powiązane z próbami wprowadzenia własnej waluty na wzór pomorskich Vinkenaugen, i ustanowienie własnych mennic w Choszcznie i Świdwinie, nie przyniosły oczekiwanych rezultatów; dobitnie poucza o tym zawartość ówczesnych skarbów. Rynek pieniężny Nowej Marchii został opanowany przez pieniądz brandenburski (fenigi i grosze) dopiero na początku XVI wieku. Ale i wtenczas, jak zaświadczają depozyty z Kłodawy i Rowu, wpływ na formowanie się masy pieniężnej miały emisje zachodniopomorskie. Nowa Marchia była tą prowincją brandenburską, w obrębie której funkcjonowały mennice – najbardziej z nich znaczącą była mennica w Chojnie. Spośród kilku nominałów, które przypisane zostały jej ordynacją menniczą z 1468 roku, w tym wzorowanych na pomorskich, wyróżniony został wieczny fenig w formie brakteatu guziczkowego (Hohlpfennig) i to dopiero w skarbach z XVI stulecia. Natomiast Ziemia Torzymska przez cały omawiany tu okres wykazywała zintegrowanie z Marchią Brandenburską, a dokładnie rzecz ujmując, z jej najważniejszą prowincją – Marchią Środkową (Mittelmark).

Przejdź do artykułu

Autorzy i Afiliacje

Tadeusz Szczurek

Abstrakt

Jednym z największych fenomenów kultury nowożytnej jest książka emblematyczna. XVI-wieczni humaniści, szczególnie zwolennicy idei neoplatońskich, szybko dostrzegli potencjał tkwiący w tej nowej, nieznanej wcześniejszym formacjom intelektualnym kompozycji słowno-wizualnej. Zaczęto ją traktować jako uniwersalne medium służące do opisu świata za pomocą symboli i przedstawień alegorycznych. Od kiedy Andreas Alciatus (1492–1550) opublikował w 1531 r. swój zbiór Emblematum libellus, utwory tego rodzaju zaczęły cieszyć się nieustannie rosnącą popularnością. Zaproponowana przez włoskiego jurystę i poetę forma łącząca w sobie motto, symboliczną rycinę oraz epigram zaadaptowana została również przez innych twórców. Od Alciatusa przejęto także sposób tworzenia utworów emblematycznych, do których poszukiwano inspiracji w rozmaitych źródłach. Na pierwszy plan niewątpliwie wysuwa się tu literatura starożytna oraz Biblia. Nie lekceważono jednak i piśmiennictwa średniowiecznego oraz nowożytnego. Szerokie zainteresowania renesansowych humanistów i ich fascynacja antykiem kierowały uwagę twórców emblematów oraz ich odbiorców także ku zabytkom materialnym. Interesowano się zwłaszcza tym, co niosło ze sobą wyraźne treści symboliczne lub stanowiło nośnik jakiejś charakterystycznej idei. Nie może więc dziwić, że Alciatus oraz jego następcy wiele ze swoich utworów opierali na przedstawieniach widocznych na znanych im z autopsji lub opisów monetach starożytnych, zwłaszcza rzymskich. Liczne inspiracje numizmatyczne widoczne są przede wszystkim w części grafi cznej emblematów tworzonych przez Alciatusa. Na pierwszy plan wysuwa się tu szczególnie utwór opatrzony lemmatem Respublica liberata, po raz pierwszy opublikowany w 1546 r. Emblemat ten oparty został na odznaczającej się silnym przesłaniem ideologicznym antycznej monecie, którą Marek Juniusz Brutus wybił po zabójstwie Cezara. Denar, wybity w 43–42 r. p.n.e. przez mennicę polową, wędrującą z armią Brutusa na terenie Azji Mniejszej, zaliczyć można do grupy monet najlepiej utrwalonych w zbiorowej wyobraźni społeczeństw antycznych, a później także najmocniej oddziałujących na europejski humanizm. Niełatwo bowiem wskazać antyczne monety, które w tak bezpośredni sposób odnoszą się do jednego z najbardziej brzemiennych w skutki wydarzeń historycznych, jakim był polityczny mord na Juliuszu Cezarze. Pole awersu monety zajmuje zwrócona w prawo głowa brodatego Brutusa, której towarzyszy legenda BRVT IMP – L PLAET CEST. Napis ten zawiera, oprócz imion emitenta (L. Plaetorius Cestianus), imię tyranobójcy oraz informację o uprawnieniach imperatorskich nadanych mu przez stronników z frakcji Republikanów. Umieszczenie portretu aktualnie urzędującego polityka na monecie oswobodziciela ludu rzymskiego stanowiło odważny krok zważywszy, że jako pierwszy spośród Rzymian, ów typowy dla władców świata hellenistycznego zabieg propagandowy zastosował tuż przed swoją śmiercią właśnie znienawidzony Cezar. W przypadku mennictwa Marka Brutusa, umieszczenie własnego wizerunku na monecie stanowiło nie tylko pragmatyczny krok o określonym oddziaływaniu politycznym, ale i w pewnym sensie naturalną konsekwencję własnej polityki propagandowej, prowadzonej na polu mennictwa począwszy od 54 r. p.n.e. Właśnie w tym roku Brutus wybił serię denarów, noszących po obu stronach wizerunki założycieli Republiki: swego przodka Marka Juniusa Brutusa oraz Gajusza Serviliusa Ahali. Monety drugiej emisji, wybite w tymże roku, przedstawiają głowę Libertas, personifi kacji wolności na awersie oraz orszak Lucjusza Brutusa, konsula roku 509 p.n.e. Wydaje się więc, że intencją Marka Brutusa zastąpienia własnym wizerunkiem głowy Cezara było wskazanie na przynależność do starożytnego rodu oswobodzicieli ludu rzymskiego i wynikający z tego nakaz moralny walki z tyranią. Kompozycja rewersu denara Brutusa upamiętniającego Idy Marcowe, choć odwołuje się do powszechnie znanych symboli, nie znajduje precedensu w mennictwie republikańskim. Na środku pola wyobrażono pileus – czapkę wyzwoleńców, umieszczoną pomiędzy dwoma sztyletami. Dołem pola biegnie legenda EID MAR dobitnie objaśniająca znaczenie obrazu: swoim czynem zabójcy Cezara przywrócili wolność ludowi rzymskiemu. Moneta Marka Brutusa upamiętniająca Idy Marcowe wpisuje się zatem w szerszy program ikonografi czny emisji stronnictwa Republikanów w latach 43–42 p.n.e., którego nadrzędną ideą stała się propaganda Libertas. Emblemat Alciatusa, zainspirowany monetą Brutusa, jest kompozycją kompletną. Zawiera lemmat, który przyjął skróconą postać: Resp. liberata, oraz rycinę i epigram. Element grafi czny utworu wyobraża dwa sztylety skierowane ostrzami do góry, nad którymi znajduje się kapelusz o szerokim rondzie. Tło przedstawia zaś krajobraz ze wzgórzem i zabudowaniami. Zamieszczony u samego dołu wiersz ma postać dystychu elegijnego i tradycyjnie, zgodnie z emblematyczną konwencją, odnosi się do towarzyszącej mu ryciny: Caesaris exitio, ceu libertate recepta, / Haec ducibus Brutis cusa moneta fuit. / Ensiculi in primis, queis pileus insuper astat, / Qualem missa manu servitia accipiunt. Tworzący część tekstową epigram w zasadzie opisuje tylko rycinę oraz wyjaśnia genezę graficznego przedstawienia. Ważne jest także, że bezpośrednio przywołano konkretną monetę, choć rycina nie stanowi wiernej kopii jej awersu, a jedynie luźno go naśladuje. Ta swoboda w przywoływaniu motywów monetarnych jest widoczna zresztą i w innych wydaniach zbioru emblematów Alciatusa. Wszystkie one, co jest bardzo ważne, oprócz nawiązania do monetarnych pierwowzorów proponują nowe treści, choć uniwersalne, przystosowane do czasów nowożytnych. Mediolański prawnik poprzez formę lemmy uczynił wyobrażenie dwóch sztyletów oraz pileusa ogólnym symbolem wyzwolenia państwa spod władzy tyrana. Pamiętać przy tym należy, iż objaśnienie to ma rodowód antyczny i wzięte zostało bezpośrednio od Kasjusza Diona. Analiza źródeł wskazuje wyraźnie, że przez długi czas tradycja emblematyczna funkcjonowała obok i jakby niezależnie od równie silnej tradycji numizmatyczno-medalierskiej. Rycina tworząca utwór Alciatusa początkowo wyraźnie odbiegała od wizerunku utrwalonego na starożytnej monecie i jedynie luźno do niego nawiązywała. W tym samym czasie wybijano medale, które bezpośrednio nawiązywały do kompozycji rewersu monety Brutusa, jak słynny medal Lorenzina de’ Medici (1537). Pierwsze podobizny monety Brutusa, oparte na znajomości autentycznych egzemplarzy, a nie na przekazie Diona, pojawiły się wraz z intensywnym rozwojem literatury numizmatycznej, który nastąpił w drugiej połowie XVI w., w dziełach m.in. Huberta Goltziusa (1563), Fulvia Orsiniego (1577), czy Antonia Agustína (1592). Wydaje się jednak, że popularyzacja ikonografi i „monety Brutusa” przez wspomnianych autorów, a jeszcze wcześniej przez Lorenzina de’ Medici, nie wpłynęła na kształt emblematycznej ryciny. Ostatnia z przywołanych postaci mogła jednak wpłynąć na powstanie idei samego emblematu. Dopiero Francisco Sánchez de las Brozas w opublikowanym w 1573 r. komentarzu zaczął się domagać modyfi kacji ryciny tak, by odpowiadała monetarnemu pierwowzorowi. Ta zmiana postawy łączyć się więc musi z ogólnym nurtem w badaniach antykwarycznych końca XVI w., kiedy starożytne zabytki, zarówno literackie, jak i materialne, były już raczej kopiowane, niż – jak wcześniej – twórczo naśladowane. Przemianę tę dobrze ilustruje przykład emblematu Respublica liberata. Tworząca go rycina we wcześniejszych wydaniach mniej bądź bardziej wyraźnie nawiązuje do przedstawienia monetarnego, podczas gdy w edycjach późniejszych wiernie je odzwierciedla. Oczywiście dzieje się to bez wpływu na podstawowy dla utworu przekaz symboliczny.

Przejdź do artykułu

Autorzy i Afiliacje

Bartłomiej Czarski
Piotr Jaworski

Abstrakt

Zgodnie z pruskim prawem krajowym znalazca skarbu dzielił się własnością po połowie z właścicielem gruntu. Bez obawy o utratę korzyści znalazcy zgłaszali więc odkrycia władzom, o czym licznie informują archiwalia. Już w pierwszych doniesieniach pobieżnie klasyfi kowano monety. Traktowano je nie tylko jako szlachetny kruszec, ale także jako zabytek historyczny. Należało jednak przede wszystkim wyjaśnić, czy znalazca był właścicielem gruntu – w takim przypadku należało do niego 100% (wartości) znaleziska; gdy było inaczej – przyznawano tylko 50%. Liczne przykłady świadczą, że wobec ubogich znalazców skarbów srebrnych państwo pruskie zrzekało się własnych praw. W 1795 r. we wsi Mrzezino w gminie Puck (zaanektowanej przez Prusy w I rozbiorze i występującej pod nazwą Bresin, Amt Putzig) Michał Kloka, pracując na swym polu z synem i sługą, odkrył bogaty skarb złotych monet. Jako czynszownikowi, przyznano mu połowę znaleziska (właścicielem gruntu było państwo). Nie mamy wiadomości, co działo się w latach 1796 i 1797 ze znalezionymi w Mrzezinie solidami wschodniorzymskimi. Dopiero w 1798 r. widzimy w tej sprawie nieporozumienia między władzami lokalnymi w Kwidzynie (wówczas Marienwerder) i władzą centralną, tj. rządem w Berlinie. Władze skarbowe prowincji (Kamera Dominialna) zamierzały monety rozprzedać rozmaitym nabywcom w cenie co najmniej 4 talarów za sztukę, podobnie czyniąc z połową znalazcy. Sumę z aukcyjnej sprzedaży 80 egzemplarzy chciano przeznaczyć dla biblioteki okręgowej w Kwidzynie (Kammerbibliothek), na co zezwolił król Fryderyk Wilhelm III. Rozbieżne zdanie miano co do planowanych miejsc sprzedaży (Berlin, Królewiec, Gdańsk, Elbląg i Toruń). W Berlinie wyrażano wątpliwość, by w innych miastach osiągnięto wyższe ceny niż w stolicy. Pięć monet wyłączono wcześniej z zespołu ze względu na ich nadzwyczajną rzadkość. Niedługo potem wydzielone do sprzedaży 80 egzemplarzy otrzymał do zbadania berliński kupiec Peter Philipp Adler (1726-1814), który był znanym kolekcjonerem monet. W swej ekspertyzie orzekł on, że monety ze skarbu nie są rzadkościami i spotyka się je w większości zbiorów, dlatego powinny być wycenione według wartości złota. Zaproponował ich sprzedaż mennicy berlińskiej i jednocześnie prosił o odsprzedanie mu po dwa egzemplarze monet cesarzy: „Leona, Zenona, Bazyliskusa i Anastazjusza”, po cenie mennicy plus 5%. Propozycji Adlera jednak nie zaakceptowano. Na królewskie polecenie w 1799 r. miano przesłać do Berlina 21 egzemplarzy: „3 Leona, 2 Bazyliskusa, 1 Teodozjusza, 8 Anastazjusza, 7 Zenona” — okazało się jednak, że już przed 25 maja 1799 r. część monet sprzedano (w Królewcu, Elblągu, Warszawie i Toruniu). Do Berlina przesłano zaledwie 15 monet: „10 Anastazjusza, 3 Zenona, 1 Leona i 1 Bazyliskusa”. Mennica nie rozpoznała próby monet (jak stwierdzono, można by to uczynić tylko metodą ogniową) i wyceniła je wedle wagi na 57 talarów. Spośród nich cztery sztuki, niestety dziś nie do zidentyfi kowania, sprzedano do Królewskiego Gabinetu Numizmatycznego w Berlinie — gdzie odnotowano jedynie w 1800 i 1801 r. akcesję czterech złotych monet wczesnobizantyńskich ze skarbu spod Wielkiej Wsi (Grossendorf, dziś Władysławowo). Pozostałe nabyli trzej dygnitarze, a trzy sztuki zaoferowano Adlerowi.

Przejdź do artykułu

Autorzy i Afiliacje

Peter Ilisch

Redakcja

Komitet Redakcyjny

• Mateusz Bogucki (redaktor naczelny),

• Michał Zawadzki (zastępca redaktora naczelnego)

• Arkadiusz Dymowski (redaktor tematyczny: starożytność),

• Witold Garbaczewski (redaktor tematyczny: średniowiecze i nowożytność)

• Krystian Książek (redaktor tematyczny: znaleziska)

• Marta Męclewska (redaktor bibliograficzny)

• Grzegorz Śnieżko (sekretarz redakcji)

Rada Naukowa

Jarosław Bodzek,

Aleksander Bursche,

Peter Ilisch,

Kenneth Jonsson,

Mykolas Michelbertas,

Borys Paszkiewicz,

Petr Vorel,

Roman Zaoral

 

Kontakt

Polska Akademia Nauk,
Pl. Defilad1 (Pałac Kultury i Nauki)
00-901 Warszawa
wiad.num@wp.pl

Instrukcje dla autorów

Wskazówki dla PT. Autorów „Wiadomości Numizmatycznych”

Wszystkich PT. Autorów bardzo prosimy o stosowanie się do następujących zaleceń, dotyczących przygotowania prac:

Teksty przyjmujemy w postaci zapisu elektronicznego (przesyłka elektroniczna lub płyta CD) w którymś z powszechnie stosowanych programów edytorskich (np. Word lub Star); w przypadku zastosowania jakichkolwiek znaków spoza standardowego zestawu krojów: Arial, Calibri, Courier, Times New Roman, Symbol i Wingdings — niezbędny jest również wydruk papierowy.

● Prace (oprócz przeznaczonych do działów znalezisk, recenzji lub kroniki) winny być opatrzone abstraktem (wyjaśniającym w 3-5 linijkach, o czym traktuje praca) i streszczeniem o objętości ok. 10% tekstu pracy. Oba te teksty winny być w języku angielskim bądź przygotowane do przetłumaczenia na język angielski, Na końcu prosimy umieścić przeznaczoną do publikacji informację o miejscu pracy Autora (tzw. afiliację) i adres kontaktowy (najlepiej elektroniczny).

● Nie należy stosować wersalików (oprócz cytatów z inskrypcji), automatycznej numeracji ani wyliczeń, hiperłączy, podkreśleń ani zaznaczeń barwnych oraz dzielenia wyrazów; prosimy też nie używać spacji do wyrównywania i rozmieszczania tekstu. Do konstruowania tabel prosimy używać edytora tabel (a nie tabulatora ani spacji).

● Przypisy umieszczamy u dołu strony (nie w tekście — nie dotyczy analogii katalogowych w opisach monet). W miarę możności ograniczamy się do przypisów bibliograficznych i unikamy komentarzy w przypisach.

● Adresy bibliograficzne w przypisach podajemy w formie tzw. oksfordzkiej (nazwisko autora, rok). Do tej samej formy w miarę możliwości sprowadzamy także cytowania katalogów w opisach monet. Pracę opatrujemy wykazem literatury na końcu. Tam adresy bibliograficzne rozwijamy do formy przyjętej w serii „Biblioteka Narodowa” wydawnictwa Ossolineum.

● W pracach przeznaczonych do publikacji w języku polskim obce alfabety transliterujemy w zapisie bibliograficznym stosownie do zasad Polskiej Normy (np. dla alfabetów słowiańskich PN-ISO 9-2000; zob. http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629693); w pracach przeznaczonych do publikacji w językach obcych natomiast prosimy o stosowanie norm transliteracyjnych przyjętych w tych językach; dla języka angielskiego jest to system Biblioteki Kongresu, stosowany w miarę możliwości programu edytorskiego (http://www.loc.gov/catdir/cpso/romanization/).

● W stosunku do dzisiejszych faktów stosujemy aktualne nazwy geograficzne (a nie, np., nazwy rosyjskie miejscowości na obszarach państw posowieckich poza Rosją; dotyczy to również streszczeń obcojęzycznych). Wskazane jest jednak stosowanie przyjętych spolszczeń i tradycyjnych zasad transkrypcji, ale wyłącznie w tekście głównym (nie w zapisie bibliograficznym); prosimy też pamiętać, by każda mniej znana nazwa była raz objaśniona w transliteracji, z podaniem przynależności administracyjnej. W opisie faktów historycznych stosujemy nazwy historyczne (więc Królewiec i Rychbach, a nie Kaliningrad i Dzierżoniów).

Ilustracje powinny stanowić osobne pliki (nie wmontowane w tekst):

● zdjęcia w formacie TIFF, w rozdzielczości co najmniej 300 dpi (najlepiej 600), na białym tle; druk jest czarno-biały;

● rysunki (szkice sytuacyjne, mapki) nie powinny być większe niż format druku jednej strony (12,5×19 cm).

● Ilustracje winny być opatrzone podpisami i oznaczone w tekście jako „ryc.”

PT. Autorów działu „Znaleziska” upraszamy o stosowanie komunikatów — tak dalece, jak to możliwe — do następującego schematu:

1. miejscowość, gmina i powiat (w aktualnym podziale administracyjnym!);

2. miejsce znalezienia;

3. data znalezienia;

4. okoliczności, osoba odkrywcy;

5. kontekst archeologiczny (w tym lokalizacja w obrębie grobu);

6. liczba znalezionych monet, razem czy pojedynczo;

7. sposób zabezpieczenia;

8. terminus post quem skarbu;

9. miejsce przechowywania monet;

10. wyliczenie odkrytych monet i możliwych obiektów towarzyszących (prosimy pamiętać o danych metrologicznych, zwłaszcza monet starożytnych i średniowiecznych, identyfikacji mennicy — jeśli mogą być różne — i podaniu analogii katalogowej);

11. ewentualny krótki komentarz.

Ceniona jest zwięzłość, a zawsze mile widziane będą ilustracje monet i szkice sytuacyjne.

Stosowanie się do powyższych zasad przyśpieszy publikację prac w czytelnej i satysfakcjonującej PT. Autorów formie.

Zasady autorstwa i odpowiedzialności:

Prace publikowane w „Wiadomości Numizmatycznych” muszą być podpisane przez osoby, które istotnie są ich autorami i odpowiadają za ich treść. Osoby, których udział w powstaniu zgłaszanej pracy jest znikomy (na przykład ograniczony do udostępnienia materiałów z badań) mogą być wymienione w podziękowaniach, nie mogą jednak figurować jako autorzy. W wypadku wątpliwości redakcja zwraca się z prośbą o określenie udziału w powstaniu pracy poszczególnych osób figurujących jako autorzy. Autorzy powinni też ujawniać w przypisie lub podziękowaniach informacje o osobach i instytucjach, które przyczyniły się do powstania pracy poprzez wkład merytoryczny, rzeczowy lub finansowy. Przypadki nierzetelności naukowej będą dokumentowane i ujawniane.

Ta strona wykorzystuje pliki 'cookies'. Więcej informacji